Po walkach z 17 i 18 grudnia 1970 roku w Szczecinie pozostały pytania, jak pochować zabitych, kiedy publicznie się o nich upomnieć i gdzie ich upamiętnić. Tekst opisuje według publikacji Instytutu Pamięci Narodowej, Centrum Dialogu Przełomy i Wikipedii nocne pogrzeby, pochód z 1 maja 1971 roku oraz kolejne upamiętnienia, od tablicy z 1980 roku po pomnik z 2005 roku.
Pogrzeby w nocy i bez rodzin
Według IPN w Szczecinie zginęło szesnastu mieszkańców. Liczbę szesnastu osób podaje też Muzeum Narodowe w Szczecinie, które prowadzi Centrum Dialogu Przełomy. Publikacja szczecińskiego oddziału IPN zawiera krótkie życiorysy ofiar, oparte na relacjach rodzin i dokumentach, i z nich wynika, jak wyglądały pochówki.
Część pogrzebów odbyła się w nocy z 22 na 23 grudnia 1970 roku. Rodziny dowiadywały się o nich tuż przed rozpoczęciem ceremonii albo dopiero po fakcie, a w jednym z opisanych przypadków bliscy nie dostali zgody na pochowanie syna w dzień i w obecności kapłana. W relacjach pojawia się też obecność fotografa i księdza przy grobie. Zdarzało się, że rodzina szukała zaginionego krewnego po szpitalach i prokuraturze, a w prosektorium słyszała, że ciało zostało już pochowane.
Jedyną ofiarą szczecińskiego Grudnia, którą według IPN pochowano oficjalnie i za dnia, był Stanisław Nadratowski. Pogrzeb odbył się 23 grudnia 1970 roku w obecności księży, rodziny, znajomych, kilkudziesięciu ministrantów i warty honorowej. Wbrew woli rodziny pochowano go w mundurze.
W dwóch opisanych przypadkach rodziny urządziły drugie uroczystości. W pierwszym już po nocnym pogrzebie rodzina urządziła następnego dnia ponowny pochówek ze mszą przy grobie, w obecności młodzieży ze szkoły zmarłej uczennicy i znajomych. W drugim ekshumację przeprowadzono 10 lutego 1971 roku nad ranem, a o godzinie 10.00 odbył się ponowny pogrzeb.
Nie wszyscy zabici spoczęli w Szczecinie. Publikacja IPN wymienia pochówki w miejscowościach rodzinnych, między innymi w Polanicy-Zdroju, Cebrze i Wdziękoniu. Dla ofiar pochowanych w Szczecinie IPN podaje miejsca na Cmentarzu Centralnym, w kwaterach oznaczonych między innymi jako 8B, 9A, 9D, 9F, 9J, 9L i 45A. Opis cmentarza w portalu odnotowuje, że ofiary Grudnia 1970 pochowano w pobliżu drugiej bramy. Zasady wstępu i zachowania na cmentarzu podaje jego zarządca.
Pochód pierwszomajowy 1971 roku
Pierwszym publicznym wyrazem pamięci był według IPN tradycyjny pochód pierwszomajowy z 1 maja 1971 roku. IPN nazywa go „czarnym pochodem”, Centrum Dialogu Przełomy używa określenia „czarny marsz”. W kolumnie niesiono transparenty żądające ukarania winnych tragedii, a pochód przeszedł przed władzami partyjnymi stojącymi na trybunie honorowej. Według IPN stał na niej między innymi Kazimierz Barcikowski, członek Komitetu Centralnego PZPR, obok konsulów ZSRR, Czechosłowacji i NRD.
Pod trybuną kolumna się zatrzymała. Henryk Toczek, brat zabitego 17 grudnia Zygmunta, oraz osoby niosące transparenty odwrócili się w stronę trybuny. Orkiestra przestała grać, zamilkł też spiker pochodu. Toczek uniósł wyciągniętą przed siebie lewą dłoń w czarnej rękawiczce i znieruchomiał. Publikacja IPN cytuje relację historyka Michała Paziewskiego: pięści na około pięć minut podnieśli także uczniowie Zasadniczej Szkoły Budowy Okrętów i Technikum Budowy Okrętów, a po kilkunastu sekundach orkiestra zagrała marsza żałobnego. Według IPN pochód udał się następnie na cmentarz przy ulicy Ku Słońcu, gdzie pochowano większość ofiar. Po manifestacji nastąpiły represje wobec jej uczestników. Pierwszą datą tej pamięci, którą źródła wiążą z pochodem, jest więc 1 maja 1971, a nie dzień po walkach grudniowych.
Tablica, krzyże i pomnik
W sierpniu 1980 roku Międzyzakładowy Komitet Strajkowy w Stoczni Szczecińskiej zażądał w punkcie 13 swoich postulatów ufundowania przed bramą stoczni tablicy upamiętniającej ofiary grudnia 1970 roku. Komisja Rządowa pod przewodnictwem Barcikowskiego przyjęła ten postulat. Tablicę Pamięci Poległych w Grudniu 1970 odsłonięto przy bramie stoczniowej 17 grudnia 1980 roku.
Wcześniej rolę upamiętnienia pełnił według IPN żeliwny krzyż stojący w pobliżu grobu szesnastoletniej Jadwigi Kowalczyk, zabitej we własnym domu. Przy nim zapalano znicze i składano kwiaty. Krzyż poświęcono pierwotnie żołnierzom poległym w wojnie francusko-pruskiej 1870 i 1871, ale mieszkańcy uczynili z niego własny pomnik ofiar Grudnia. Dopiero w 1999 roku na Cmentarzu Centralnym, przy kwaterach pochowanych w grudniu, ustawiono Krzyż Męczeństwa Narodu Polskiego, zwany Krzyżem Grudnia 1970. Granitowy pomnik w kształcie łodzi powstał według IPN z katafalku, na którym stała trumna księdza Jerzego Popiełuszki.
Największe upamiętnienie ma związek z placem Solidarności. Kamień węgielny pod Pomnik Ofiar Grudnia 1970 położono 17 grudnia 2003 roku, a inicjatywa wyszła według Wikipedii od radnych miejskich i Stowarzyszenia Grudzień 70 - Styczeń 71. Budowę sfinansowano ze środków miasta, funduszy społecznych i darów Polonii amerykańskiej. Odsłonięcie nastąpiło 28 sierpnia 2005 roku. Według Wikipedii, która powołuje się na Encyklopedię Szczecina, autorem jest Czesław Dźwigaj, a brązowy monument ma 11 metrów wysokości i waży 9,5 tony. Przedstawia anioła z uniesionymi skrzydłami, który trzyma koronę cierniową ułożoną w napis „Grudzień 1970” i stoi na łodzi wyłaniającej się z ziemi. Wokół ustawiono cztery granitowe płyty z inskrypcjami i nazwiskami poległych. IPN pisze, że pomnik stanął w miejscu najkrwawszej odsłony szczecińskiego Grudnia, przed dawną komendą wojewódzką milicji.
Pod placem Solidarności działa Centrum Dialogu Przełomy, oddział Muzeum Narodowego w Szczecinie, z częścią wystawy o Grudniu 1970 i Styczniu 1971. Zasady zwiedzania podaje muzeum.
Rocznice jako powracający zwyczaj
Daty związane z Grudniem wyznaczyły rytm pamięci: kamień węgielny położono w dzień 17 grudnia, tablicę przy bramie stoczni odsłonięto w tym samym dniu miesiąca w 1980 roku, a pomnik odsłonięto w ramach obchodów 25. rocznicy sierpniowych porozumień. Autorzy publikacji IPN wydanej na pięćdziesiątą rocznicę przypominają słowa historyka Jerzego Eislera, że o rocznicy jest głośno przez kilka dni, a potem na kolejne lata znowu się o niej zapomina, aż do następnej, okrągłej. Piszą, że o szczecińskich ofiarach wiadomo wciąż niewiele, bo rodziny przez lata milczały z obawy o własne bezpieczeństwo, i że dlatego zebrali dokumenty i relacje o każdej z nich.
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz.
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Zaloguj się