Pierścień z Pęzina i Czarna Jolka z piwnic Ratusza Staromiejskiego w Szczecinie to dwie opowieści z dwóch odległych światów: wiejskiego zamku Borcków i miejskiego ratusza z więzieniem. Łączy je jedno: obie mają dziś swoje materialne ślady, o których wiemy więcej niż o samych podaniach. Legendy podajemy tak, jak zapisano je w Encyklopedii Pomorza Zachodniego, a obok nich fakty.

Panna z Pęzina i trzy złote pierścienie

Według legendy, którą Encyklopedia Pomorza Zachodniego przytacza za Ulrichem Jahnem (zbiór Volkssagen von Pommern und Rügen, Berlin 1889), pewnej nocy pannie z zamku w Pęzinie ukazał się duch i kazał iść za sobą do kościoła. Tam polecił jej zabrać z ołtarza płonące węgle, włożyć je do fartuszka i wrócić do zamku, nie oglądając się za siebie. Dziewczyna nie wytrzymała i obejrzała się, a z fartuszka wypadły wszystkie węgle poza trzema. Dopiero w zamku zauważyła, że trzyma trzy złote pierścienie.

Legenda dodawała, że za każdym razem, gdy jeden z pierścieni zaginie, nieszczęście spadnie na zamek i jego właścicieli. Ten motyw klątwy związanej z przedmiotem powtarza się w podaniach wielu krajów, ale pęzińska wersja ma jedną cechę, której brakuje większości z nich: pierścienie naprawdę istniały.

Sygnet, który przetrwał do muzeum

Encyklopedia Pomorza Zachodniego opisuje złoty średniowieczny sygnet datowany na okres od XII do początku XIII wieku, z wyrytą na dużej, prostokątnej tarczce postacią rycerza. Rycerz został przedstawiony frontalnie, w długiej szacie przewiązanej pasem, z trójkątną tarczą i włócznią w dłoniach. Przy brzegach tarczki biegnie inskrypcja z dziesięciu liter rozdzielonych dwoma greckimi krzyżami, której do dziś nie rozszyfrowano. Szynę pierścienia zdobią sylwetki dwóch leżących lwów zwróconych głowami w stronę tarczki.

Według tej samej encyklopedii pierścień kupił do zbiorów Muzeum Narodowego w Szczecinie w 1998 roku Browar Bosman. Był jednym z dwóch identycznych, owianych legendą sygnetów, przechowywanych na zamku w Pęzinie do końca drugiej wojny światowej. Zamek należał do 1703 roku do pomorskiego rodu Borcków, a później do Puttkamerów.

Czarna Jolka i piwnice ratusza

Z Ratuszem Staromiejskim w Szczecinie, a dokładnie z częścią jego piwnic przeznaczoną na więzienie, związana jest według Encyklopedii Pomorza Zachodniego legenda o Czarnej Jolce. Była to czarownica, która rozkochała w sobie własnego kata i dzięki temu uniknęła stosu. Encyklopedia przytacza ją w jednym zdaniu, wśród legend i ciekawostek budynku, bez daty, bez nazwiska katowskiego i bez powołania się na starszy zapis, więc jest to krótka miejska opowieść, a nie udokumentowane wydarzenie.

Miejsce akcji istnieje naprawdę. Według tego samego źródła w 1245 roku książę Barnim I zezwolił mieszczanom na wzniesienie drewnianej hali kupieckiej na rynku. Na przełomie XIII i XIV wieku zastąpiono ją ceglaną budowlą z salą obrad na piętrze, halą kupiecką i podcieniem sądowym. Piwnice podzielono na trzy części: przestrzeń kupiecką, magazyn i cele więzienne pod podcieniem, połączone okrągłą klatką schodową z salą sądową. Około połowy XV wieku ratusz rozebrano i wzniesiono na dawnych fundamentach nową, późnogotycką bryłę, a jego wygląd przypisuje się szkole Heinricha Brunsberga. Od 1975 roku mieści się w nim Muzeum Historii Szczecina, oddział Muzeum Narodowego, oraz restauracja.