W średniowiecznych miastach i zamkach Pomorza Zachodniego mury decydowały o przetrwaniu, więc nic dziwnego, że to wokół nich narosło najwięcej opowieści. Cztery z nich łączy ten sam schemat: oblężenie, spryt jednego człowieka i ocalenie, albo zguba, całej wspólnoty. Poniżej każda legenda jest podana z nazwą źródła, a obok niej to, co o samym miejscu da się powiedzieć na pewno.

Rak z Morynia i jezioro, z którego wychodzi nocą

Moryń leży nad jeziorem Morzycko, a na rynku stoi fontanna Wielkiego Raka, odsłonięta 20 września 2008 roku (według Wikipedii). Nawiązuje do miejscowej legendy, ale jej wersje się różnią. Wikipedia mówi ogólnie o podaniu o zwierzęciu zamieszkującym pobliskie jezioro. Według serwisu rowerowego samorządu województwa zachodniopomorskiego (rowery.wzp.pl) opowieść jest znacznie dłuższa i liczy ponad trzysta lat, a opowiadali ją dawni niemieccy mieszkańcy miasta.

Legenda głosi, że napastnicy otoczyli Moryń i czekali, aż mieszkańcy poddadzą się z głodu. Jeden z broniących miasta rycerzy, który nazywał się Rak, zgłosił się, by przeprawić się przez jezioro Morzycko i sprowadzić pomoc. Dzięki sprytowi ominął patrole wroga i pomoc znalazł, ale w drodze powrotnej został otoczony i zabity. Zdążył jeszcze wykrzyczeć mieszkańcom, że odsiecz nadciąga. Rażony toporem w głowę, wpadł do jeziora. Podanie dodaje, że do dziś nocą z wody wynurza się wielki rak i zbliża się do miasta. Według tego samego źródła metalowa figura raka stoi na dużym głazie, obok którego umieszczono herb miasta.

Misa gorącej kaszy w Trzebiatowie

Baszta Kaszana to cylindryczna ceglana wieża o wysokości 21 metrów, wchodząca w skład murów obronnych Trzebiatowa. Według Wikipedii zbudowano ją w pierwszej połowie XIV wieku, by wzmocnić narożnik murów i obserwować rzekę Regę, później służyła jako skład prochu, w XV wieku ją podwyższono, a w 1994 roku odbudowano z nowym dachem, schodami i stropami. W przyziemiu mieści się loch więzienny.

Nazwa wywodzi się z legendy, którą Wikipedia przytacza tak: w XV wieku jeden ze strażników pilnujących nocą murów miał upuścić z wieży misę z gorącą kaszą. Spadła na głowę jednego z gryficzan, którzy szykowali się do szturmu na Trzebiatów, a ten wypadek uratował miasto przed podstępnym atakiem. Z podaniem wiąże się letni festyn Święto Kaszy. Legenda nie podaje konkretnego roku ani nazwisk, a Wikipedia nie wskazuje dla niej starszego źródła, więc traktujemy ją jako miejską tradycję, nie zapis wydarzenia.

Sieć rybaka z okna zamku Drahim

Zamek Drahim przez wieki był jedną z ważnych warowni na pograniczu polsko-brandenburskim. Według historii zamku zamieszczonej na stronie miasta Czaplinek w 1422 roku, za namową Krzyżaków, mieszczanie z pobliskiego Drawska zaatakowali i na krótko zdobyli drahimski zamek.

Z tym wydarzeniem wiąże się legenda o niemieckim rybaku Pawle Waszniaku, który miał w Drahimiu komnatę. Z okna zrzucił sieć, po której do warowni weszła polska odsiecz. Strona miasta powołuje się tu na kroniki, ale nie wskazuje ich z nazwy, dlatego w tym tekście pozostaje to podaniem. Na pamiątkę tej historii w rynku Czaplinka stoi pomnik rybaka.

Siedem płaszczy w Szczecinie

Baszta Panieńska nazywana jest też Basztą Siedmiu Płaszczy. Wikipedia podaje, że nazwa Panieńska pochodzi od Bramy Panieńskiej z 1307 roku, prowadzącej do klasztoru cysterek, a baszta ukończona została w drugiej połowie XV wieku. Zniszczona w 1944 roku, została odbudowana w latach 1961-64 według Wikipedii. Według Wikipedii historycy łączą drugą nazwę z cechem krawców, który łożył na utrzymanie budowli. Istnieje jednak legenda wskazująca inne pochodzenie nazwy: siedem płaszczy uszytych dla księcia Bogusława X.

Daty budowy baszty też nie są ustalone jednoznacznie: Encyklopedia Pomorza Zachodniego pisze o budowie prawdopodobnie przed rokiem 1462 i zaznacza, że basztę często mylono z basztami samej bramy. Ta sama encyklopedia nazywa ją jedyną zachowaną średniowieczną basztą w murach miejskich Szczecina.

Co łączy te opowieści

We wszystkich czterech przypadkach legenda tłumaczy coś, co widać do dziś: figurę na rynku, nazwę baszty, pomnik, drugie imię wieży. Pierwsze zapisy, na które powołują się dostępne źródła, są późne lub nie są wskazane, więc przy zwiedzaniu najlepiej traktować je jako część tożsamości miejsca, nie jako relację z oblężeń.