Miesiąc po grudniowych walkach, w styczniu 1971 roku, Stocznia Szczecińska im. Adolfa Warskiego znów stanęła. Strajk trwał kilka dni, a jego zwieńczeniem była wielogodzinna rozmowa stoczniowców z Edwardem Gierkiem i premierem Piotrem Jaroszewiczem. Tekst opisuje przebieg tych dni na podstawie artykułów historyków publikowanych przez IPN na portalu Przystanek Historia, opisu Muzeum Narodowego w Szczecinie i haseł Wikipedii i Encyklopedii Pomorza Zachodniego.

Artykuł w gazecie jako iskra

Według Sebastiana Ligarskiego po grudniu 1970 roku podwyżki cen nie odwołano, a winnych śmierci robotników nie ukarano. W styczniu 1971 roku Służba Bezpieczeństwa odnotowała przerwy w pracy w kilkudziesięciu zakładach w kraju, a najwięcej w województwach gdańskim, bydgoskim i szczecińskim. W Szczecinie iskrą stał się artykuł w „Głosie Szczecińskim”, organie Komitetu Wojewódzkiego PZPR, z 20 stycznia 1971 roku. Pisano w nim o rzekomym zobowiązaniu produkcyjnym załogi Rurowni, czyli wydziału W-4. Według Magdaleny Dźwigał miała ona zadeklarować czyn produkcyjny i pracę w niedziele. Robotnicy dowiedzieli się o swoich zobowiązaniach z prasy i uznali tekst za prowokację.

Daty początku strajku różnią się w źródłach. Według Dźwigał pracownicy Rurowni zebrali się przed budynkiem dyrekcji 21 stycznia i zażądali sprostowania. Centrum Dialogu Przełomy i Encyklopedia Pomorza Zachodniego podają jako dzień rozpoczęcia strajku 22 stycznia. Encyklopedia dodaje, że już 21 stycznia strajki okupacyjne zaczęły się w stoczniach remontowych Parnica i Gryfia.

Do zebranych przemówił z dachu kiosku Edmund Bałuka, który wcześniej przewodniczył protestowi grudniowemu. Przestrzegł przed konsekwencjami wyjścia ze stoczni i wezwał do strajku okupacyjnego, opanowania zakładu i wyłonienia komitetu strajkowego przez piątki strajkowe. Według Wikipedii w ponad trzydziestoosobowym Komitecie Strajkowym wiceprzewodniczącymi byli Zdzisław Andrzejczyk i Adam Ulfik, a jednym z członków Marian Jurczyk.

Strajk okupacyjny w obwarowanej stoczni

Dzięki doświadczeniu z grudnia protest zorganizowano szybko. Według Dźwigał zamknięto wszystkie bramy, rozwieszono transparenty, powołano służby porządkowe i pilnowano dyscypliny, piętnując akty wandalizmu i nadużywanie alkoholu. Załoga przejęła radiowęzeł i nadawała z niego komunikaty. Większość pracowników administracji i kadry techniczno-inżynieryjnej opuściła zakład. Według Ligarskiego strajk rozszerzył się na inne wydziały stoczni, a potem na większość zakładów Szczecina.

22 stycznia stocznię otoczył kordon milicji i wojska. Ligarski pisze o blokadzie od strony lądu i wody oraz o działaniach psychologicznych wobec strajkujących. Lokalne władze nazywały protestujących chuliganami i wichrzycielami, co według Dźwigał pogłębiło podziały w komitecie: część jego członków obawiała się pacyfikacji i chciała zakończyć strajk. Ostatecznie postanowiono napisać list do pierwszego sekretarza Komitetu Centralnego PZPR z wyjaśnieniem przyczyn strajku i żądań. Według Encyklopedii Pomorza Zachodniego 23 stycznia strajk załogi miejskiej komunikacji sparaliżował transport w mieście i zakończył się po przyjeździe ministra gospodarki komunalnej.

Strajkujący sformułowali według Wikipedii dwanaście postulatów. Dotyczyły one wycofania podwyżek, a także niezwłocznych, demokratycznych wyborów do władz związkowych, rad robotniczych i kierownictw organizacji partyjnych i młodzieżowych na szczeblu wydziałów i zakładu. Żądano też przyjazdu do stoczni Gierka i Jaroszewicza. Ligarski zaznacza, że w postulatach przeważały sprawy ekonomiczne i socjalne, choć były wśród nich także polityczne.

24 stycznia: Gierek w świetlicy stoczni

23 stycznia wieczorem na posiedzeniu Biura Politycznego Gierek zdecydował o wyjeździe do Szczecina. Według Ligarskiego pojawił się w mieście 24 stycznia około godziny 14.00 wraz z członkami Biura Politycznego, którzy byli zarazem członkami rządu. Po spotkaniu z lokalnymi władzami do stoczni pojechał generał Franciszek Szlachcic, szef resortu spraw wewnętrznych, żeby ustalić warunki rozmowy. Kilkanaście minut później pod bramą stoczni niespodziewanie stanął Gierek z towarzyszącymi mu osobami. Delegację wprowadzono do głównej świetlicy. Członkowie komitetu strajkowego, zaskoczeni takim obrotem sprawy, musieli ustalić skład rozmówców, scenariusz spotkania i ostateczną postać postulatów. Gierek czekał według IPN blisko dwie godziny, a jego sekretarz Jerzy Waszczuk nazwał to „pierwszą lekcją pokory”.

Spotkanie odbyło się w świetlicy mogącej pomieścić około trzystu osób. Centrum Dialogu Przełomy pisze o ponad trzystu delegatach stoczniowców i robotników innych zakładów. Ligarski zaznacza, że skład uczestników był mieszany, bo do budynku weszło wiele przypadkowych osób, które już go nie opuściły, a w sali byli też przedstawiciele władz i mediów, w tym telewizji. Za stołem po stronie strajkujących zasiedli tylko Edmund Bałuka i Franciszek Wilanowski. Naprzeciw nich siedzieli Gierek, Jaroszewicz, Szlachcic, generał Wojciech Jaruzelski, Franciszek Kaim, Eugeniusz Ołubek i Kazimierz Barcikowski.

Rozmowa zaczęła się przed godziną 18.00. Bałuka odczytał dwanaście postulatów, potem głos zabrał Gierek, a po nim mówcy ze strony robotników i członkowie rządu. Według Ligarskiego spotkanie trwało ponad osiem godzin i skończyło się około 2.00 w nocy, Dźwigał również pisze o ośmiu godzinach, a Wikipedia i Encyklopedia Pomorza Zachodniego podają dziewięć godzin. Uzgodniono między innymi powołanie Komisji Robotniczej. Według Wikipedii strajk zakończono następnego dnia, a hasło Encyklopedii Pomorza Zachodniego wymienia jako godzinę zakończenia protestu 16.00.

Po spotkaniu Gierek rozmawiał jeszcze z aktywem partyjnym, a rano poleciał do Gdańska na rozmowę ze stoczniowcami Stoczni Gdańskiej. Ligarski pisze, że pomysł wizyty w Trójmieście narodził się podczas szczecińskiej debaty i wyszedł od Gierka i Jaroszewicza. Słowa „Jak, pomożecie?”, które przeszły do pamięci jako symbol tamtego styczniowego spotkania, wypowiedział Gierek w Gdańsku, a nie w Szczecinie.

Komisja Robotnicza i jej koniec

Według IPN skutkiem rozmowy w Centrum Dialogu Przełomy, w którego wystawie opisano Grudzień 1970 i Styczeń 1971, było zakończenie strajku i powołanie Komisji Robotniczej, określonej jako pierwsze demokratycznie wybrane przedstawicielstwo robotników w PRL. Jej istnienie było bardzo krótkie. Ligarski i Dźwigał piszą, że władze starały się pomniejszyć znaczenie debaty, a Służba Bezpieczeństwa w Szczecinie inwigilowała, zastraszała i kompromitowała członków komitetów strajkowych. Podwyżkę cen odwołano według tych autorów dopiero po kolejnych protestach w lutym 1971 roku, a według publikacji IPN o Grudniu 1970 władze wycofały się z niej 1 marca 1971 roku, po strajku łódzkich włókniarek.

Los samego Bałuki opisuje Wikipedia: według niej w 1973 roku wyjechał z Polski na pokładzie statku, a po latach dowiedział się, że pomogła mu w tym Służba Bezpieczeństwa. Zapis szczecińskiej rozmowy trafił na Zachód i na jego podstawie brytyjska telewizja Granada nakręciła w 1976 roku fabularyzowany dokument „Three Days in Szczecin”. Centrum Dialogu Przełomy podkreśla, że w pamięci mieszkańców Szczecina pozostała znakomita organizacja strajkujących robotników oraz spotkanie delegatów z Gierkiem w stoczniowej świetlicy.